Krzyżykowy misiaczek, który zamieszkał w cieplutkiej filcowej poduszeczce. Trafił do małej Misiaczki :)
Wam też tak ciężko dojść do siebie?
Uściski,
Julia
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 3 stycznia 2013
piątek, 23 listopada 2012
czwartek, 8 listopada 2012
Z aniołkiem
Wyhaftowany krzyżykiem i wszysty w filcowe serduszko. Powędrował już do uroczej dziewczynki.
Pozdrawiam!
Julia
Julia
środa, 10 października 2012
Serduszko i krzyżyki
Tak jak pisałam niedawno krzyżyki znów mną zawładnęły, oczywiście w miarę możliwości czasowych. Ponieważ jednak te możliwości są mocno ograniczone nie szarpię się na nic dużego. Ptaszka haftowałam dwa dni... Ale skończyłam, to już coś :) Schował się w filcowym serduszku.
Pozdrawiam,
Julia
środa, 12 września 2012
Krzyżykowe wspomnienie
Jeszcze kilka lat temu cały swój wolny czas poświęcałam na haft krzyżykowy. Potem schowałam kanwy i muliny głęboko do szafy na rzecz innych pasji. Jedynie na święta wyciągałam zaczęty prawie 7 lat temu obraz i dokładałam jakiś fragmencik przez kilka wolnych dni. Ale przy okazji haftowania przedszkolakom imion na wyprawkach przypomniałam sobie o mojej dawnej miłości :)
Milion pomysłów wpadło mi natychmiast do głowy, które powoli realizuję. Natknęłam się też na zdjęcie kartki, która powstała w dwóch jednakowych egzemplarzach na dwa ważne śluby, które odbyły się w odstępie dwóch tygodni. Obrazek jest wyhaftowany na ukraińskim materiale o makabrycznie drobnych oczkach, przez co oczopląsu dostałam niemalże. Materiał (bo to chyba nawet nie jest kanwa) przeznaczony był na coś zupełnie innego, ale po po 5 latach leżakowania w szafie przestałam się łudzić, że mi się uda w najbliższym dziesięcioleciu wyhaftować sobie ukraiński "rusznik" (w szafie leżakowała szmatka, nie ja). Postanowiłam więc, że spożytkuję go na drobniejsze pomysły, a do rusznika powrócę kiedyś znów na pewno.
Wracając do mojej zakochanej pary - tempo haftowania miałam zawrotne i zawrotnie zbuntowanego dwulatka u boku :) Udało mi się jednak skończyć wszystko na czas i - co mi się rzadko zdarza - do dzisiaj jestem zadowolona z tych prac. Oczywiście teraz zrobiłabym je nieco inaczej, ale mimo wszystko postanowiłam pokazać światu moje dzieło, które od ponad 4 lat darzę szczególnym sentymentem :)
Pozdrawiam deszczowo :)
Julia
Milion pomysłów wpadło mi natychmiast do głowy, które powoli realizuję. Natknęłam się też na zdjęcie kartki, która powstała w dwóch jednakowych egzemplarzach na dwa ważne śluby, które odbyły się w odstępie dwóch tygodni. Obrazek jest wyhaftowany na ukraińskim materiale o makabrycznie drobnych oczkach, przez co oczopląsu dostałam niemalże. Materiał (bo to chyba nawet nie jest kanwa) przeznaczony był na coś zupełnie innego, ale po po 5 latach leżakowania w szafie przestałam się łudzić, że mi się uda w najbliższym dziesięcioleciu wyhaftować sobie ukraiński "rusznik" (w szafie leżakowała szmatka, nie ja). Postanowiłam więc, że spożytkuję go na drobniejsze pomysły, a do rusznika powrócę kiedyś znów na pewno.
Wracając do mojej zakochanej pary - tempo haftowania miałam zawrotne i zawrotnie zbuntowanego dwulatka u boku :) Udało mi się jednak skończyć wszystko na czas i - co mi się rzadko zdarza - do dzisiaj jestem zadowolona z tych prac. Oczywiście teraz zrobiłabym je nieco inaczej, ale mimo wszystko postanowiłam pokazać światu moje dzieło, które od ponad 4 lat darzę szczególnym sentymentem :)
Pozdrawiam deszczowo :)
Julia
poniedziałek, 21 listopada 2011
Bliźniacze tanki ze zwycięskiego marszu :)
Mała odskocznia od papierów. Jeden taki obrazek powstał kilka lat temu. Na prośbę jego Właściciela powstał drugi - bliźniaczo podobny. Właściciel Pierwszego dopatrzył się kilka krzyżyków różniących oba hafty, ale przecieź nawet bliźnięta czymś się różnią. Ze strzępków wiadomości wywnioskowałam, że Właściciel Drugiego jest również zadowolony ze swojego. Niestety rozmowy telefoniczne Pierwszego z Drugim są szyfrowane i docierają do mnie tylko fragmenty informacji - nawet jak stoję obok...
Obrazek został wyhaftowany krzyżykami na osobliwej ukraińskiej kanwie :) Osobliwa jest, bo oczka są nieco prostokątne, a nie kwadratowe, ale mimo to bardzo ją lubię. Zresztą nie mam wyjścia, bo kupiłam jej ładnych kilka metrów dawno temu i jeszcze sporo mi zostało :)
Ramka ikeowa zmieniła kolor i fakturę przy pomocy mojej, papierowego sznurka i kleju do decoupage.
Zrobiłam jeszcze zdjęcie pierwowzoru - wyciągniętego naprędce z archiwum. Przykurzony już nieco, ale swoją moc nadal ma :)
Pozdrawiam ciepło wszystkich, a w szczególności Właściciela Pierwszego i Właściciela Drugiego :)
Julia
Obrazek został wyhaftowany krzyżykami na osobliwej ukraińskiej kanwie :) Osobliwa jest, bo oczka są nieco prostokątne, a nie kwadratowe, ale mimo to bardzo ją lubię. Zresztą nie mam wyjścia, bo kupiłam jej ładnych kilka metrów dawno temu i jeszcze sporo mi zostało :)
Ramka ikeowa zmieniła kolor i fakturę przy pomocy mojej, papierowego sznurka i kleju do decoupage.
Zrobiłam jeszcze zdjęcie pierwowzoru - wyciągniętego naprędce z archiwum. Przykurzony już nieco, ale swoją moc nadal ma :)
Pozdrawiam ciepło wszystkich, a w szczególności Właściciela Pierwszego i Właściciela Drugiego :)
Julia
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
Śpiące misie
Tym razem haft krzyżykowy, który uwielbiam. Rzadko mi się udaje cokolwiek skończyć, tym razem się udało :) Okazja nie byle jaka - pierwsze urodzinki mojej Siostrzenicy. Kartka - też misiowa - była wczoraj. Dzisiaj druga część. Te urocze misiaczki wyszyłam nićmi DMC. Ciekawe czemu przysypiałam za każdym razem kiedy się za nie zabierałam... ;)
Pozdrawiam sennie :)
Pozdrawiam sennie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









